Nie mówię cześć grubym dziewczynom


Napisany przez Prowokator, z 27-01-2010 23:44   Odsłon: 1342 Ogień!

Opublikowane w: Chore felietony   |   Polecane: 42

Średnia ocen użytkowników:    (0 głos)
 
Zawsze twierdziłem, że tolerancja nie istnieje. Na pokaz można uznawać każdą mniejszość i być wrażliwym na wszelką niesprawiedliwość. Ale faktycznie mało kto ma jaja, by przyznać się do tego, że czegoś nienawidzi - a zwłaszcza gdy nie wypada. Oczywiście nie jestem jakimś prostakiem, co bojkotuje wszystko. I jestem bardzo wrażliwy na krzywdę ludzką i potrafię wykazać się gestem. Ale jest jedna rzecz, której po prostu nie jestem w stanie znieść (choć może "rzecz", to niezbyt precyzyjne słowo) - grubych dziewczyn.
 
 

Wiem, jest to pewnie chamskie, nie jest w porządku i ogólnie stanowi zapewne na swój sposób jakąś formę dyskryminacji innych ludzi. Ale fakt jest taki, że przez gardło nie potrafi mi przejść zwykle "cześć" pod adresem wielorybów i powiem więcej - dotyczy to również sytuacji w których daną pannę powinienem poznać, bo np. jest w mojej grupie na studiach (no, już od dawna nie studiuję, ale wiecie o co biega). Inni potrafią gdzieś głęboko ukryć swoją niechęć, albo po prostu jej nie odczuwają i do takiej osobniczki czasem zagadają. Ja tak nie potrafię.

Awersja ta zresztą jest w moim przypadku posunięta do granic absurdu. Mnie ogólnie ciężko zgorszyć i ostatnio np. wpieprzałem skrzydełka z KFC aż mi się uszy trzęsły - oglądająć przy tym dokument, w którym babce w otwartej ranie namnożyły się jakieś robaki. Apetyt mi nie zmalał podczas owych scen, ale gdyby na ekranie pokazali jakiegoś grubasa, to wnet straciłbym chęć do jedzenia. Wnioskuję z tego, że owe obrzydzenie nie jest jedynie moim "widzi mi się" i nie wynika z faktu, że lubię się otaczać atrakcyjnymi przedstawicielkami płci przeciwnej. Nie, u mnie to jest reakcja w pełni podświadoma, rzekłbym w jakiś spobób genetyczna, a co za tym idzie nieuleczalna. Nie jestem w stanie patrzeć na taką dziewczynę, a co dopiero z taką gadać, więc już w ogóle nie potrafię zrozumieć kolesi, którzy się z takimi dziewczynami wiążą. Przecież nawet bycie desperatem powinno mieć swoje granice! Prawda? Prawda?!
 
 


Co za tym idzie w internetowy eter wysyłam wielce wymowny i klarowny apel. Drogie paszczury. Drogie wieloryby. Drogie kaszaloty. Zrobcie coś ze sobą. Idźcie za zewem natury. Na pewno to czujecie, tę nieodpartą chęć zanurzenia się w oceanie. Tam właśnie jest wasze miejsce! 50m pod powierzchnią wody!

Oczywiście współczuję wszystkim laskom, które są na coś chore i są skazane na sporą tuszę. Tak czasem bywa! Niemniej 90% grubasek jest baleronami z własnego wyboru - wpierdalają te czekolady, lody, batony, fast foodów sobie też nie odmawiają i jedyne z czym potrafią flirtowąć, to pełna lodówka. A potem gdy ktoś im powie prawdę w oczy, tj. że są grube, to czują się zdołowane i wpieprzają jeszcze więcej.

Co gorsza czasy mamy obecnie tak popieprzone, że wszystko co idzie z "Zachodu" trafia u nas na podatny grunt, więc kaszalotów będzie przybywać. Wystarczy spojrzeć na te Amerykanki, czy Angielki, które turlają się tam po ulicach. Nie wierzcie w te obrazki z teledysków, czy filmów, gdzie wywijają seksowne laski. Większość z tych gwiazdek szczupła jest tylko po post-processingu, a i tak owe celebryty, to ułamek społeczeństwa - przecież tam już doszło do takich absurdów, że samoloty są coraz częściej przeciążone, no ale jak co drugi pasażer ma takie dupsko, że zajmuje dwa siedzenia, to co się dziwić. A niestety tak urokliwych ludzi będzie i u nas coraz więcej, co za tym idzie będzie więcej takich panien.
 
 


Ogólnie nienawidzę tłuszczu w każdej postaci - nawet golonki nie przełknę na obiad, czy innego syfu, więc co dopiero powiedzieć o zwałach tłuszczu na brzuchu kobiety. Najgorsze jest jednak to, że wiele z tych kobiet ma już wypaczone spojrzenie na ten temat. Myślicie, że gros tych grubasek uważa się za wieloryby? Skądże - one sądzą, że są sexi, że po prostu nie są chude. Ba, jakby je spytać o to jaką mają sylwetkę, to stwierdzą że normalną. Jak dziewczyna waży więcej ode mnie, to z pewnością normalnej sylwetki nie ma. W zależności od wzrostu przedział rzędu 54-59kg to absolutne maksimum! 60, to lampka ostrzegawcza (i to gdy dziewczyna jest wysoka), a czegoś niepokojąco zbliżającego się do 70 kilogramów wolę nawet nie opisywać, bo zaraz dostanę odruchów wymiotnych.

Podsumowując - jesteś gruba z wyboru (czyli codziennie wpierdalasz pół tony klusek), to albo wyemigruj, albo zmień dietę i zacznij chodzić na fitness. Jeśli ktoś ci wmówił, że faceci lubią krągłości, to chyba tylko desperat, który leci na słonie. Nikt inny ci prawdy poza Prowokatorem nie powie, a ja stwierdzam jednoznacznie - tam gdzie ryba, tam miejsce dla wieloryba - czyli w oceanie. Dziękuję za uwagę.

Prowokator
Komentarze użytkowników (2) Komentarz Prowokatora Zacytuj na swojej stronie Poleć do Kącika Smakosza Drukuj Wyślij znajomemu

Array Drukuj Array